Oczywiście nie od razu Rzym zbudowano :). Zanim powstał synchronizator, po stronie Alianckiej zadowolono się prostszym rozwiązaniem - odbijaczami pocisków. Co prawda Raymond Saulnier był na dobrej drodze do zbudowania synchronizatora, ale jego urządzenie działało wadliwie (później się okazało, że przyczyną był zły karabin - Hotchkiss). Saulnier zadowolił się więc metalowymi zbrojeniami na łopatach śmigła, które chroniły je przed uszkodzeniami własnych pocisków. Później wynalazek ten udoskonalił Roland Garros - zwężył łopaty śmigła w miejscach zbrojenia a deflektorom nadał stożkowy kształt. Urządzenie działało, choć powodowało duże marnotrawstwo amunicji, a łożyska silnika narażone były na szybsze zużycie (siły powstałe w wyniku trafień w deflektor śmigła były jednak całkiem spore). Deflektory instalowano na samolotach Morane-Saulnier, które wręcz zmiatały Niemców z nieba. Ale wkrótce sytuacja się odwróciła, bowiem Niemcy na podstawie prac Holendra Franza Schneidera z 1913 roku, opracowali dobrze funkcjonujący synchronizator. Urządzenie powstało w zakładach Fokkera, a wynalazcą był Heinrich Luebbe. Niemcy wzięli krwawy odwet za poprzednie porażki, ale o tym pisałem w Przebiegu :).


Odbijacze Garrosa. Karabin Hotchkiss.


Wnętrze Fokkera EIV -
trzy zsynchronizowane karabiny...

Ok. Miodzio. Tylko z czym to się je? :) Jak działał ów słynny synchronizator? Już postaram się to wyjaśnić, a uczynię to przy pomocy schematycznego obrazka, który widnieje nieco niżej po prawej stronie.

Schemat układu synchronizującego.
Synchronizator jest swego rodzaju urządzeniem hydraulicznym. W stanie „spoczynku" w urządzeniu nie wytwarza się ciśnienie cieczy, gdyż jest otwarty zawór (3). Naciśnięcie na spust (4) poprzez giętki przewód Bowdena (5) powoduje zamknięcie zaworu (3), a więc uszczelnienie układu i możliwość zadziałania urządzenia. W tym momencie generator (1) napędzany przez silnik samolotu wytwarza 2 razy na jeden obrót silnika (dwie łopaty śmigła) impulsy cieczy w układzie (dotychczas wyrównywane przez otwarty zawór (3)). Impulsy te jako fala ciśnienia cieczy docierają do tłoka (2) poruszającego językiem spustu karabinu maszynowego. Proste? :P
Zaznaczam, że aby synchronizator działał poprawnie, układ musiał być całkowicie wypełniony cieczą. Jakiekolwiek zapowietrzenie układu powodowało unieruchomienie synchronizatora...


Źródła:
Tomasz Goworek: „Samoloty Myśliwskie Pierwszej Wojny Światowej", Warszawa 1988 r.